Mimo lat dowodzenia przez producentów, że samochody elektryczne i z napędem hybrydowym potrafią dopiec swoimi możliwościami klasycznym rozwiązaniom, wiele osób wciąż uważa, że to zabawki dla starszych bez charakteru. Dziś przyszedł czas rozwiać ich wszelkie wątpliwości na dobre. W roku 2022 ma pojawić się na rynku nowy model drogowy McLarena – Artura. Jest to następca modelu 570S, który okazał się najpopularniejszym drogowym samochodem tego producenta. McLaren Artura będzie jednak zbudowany w oparciu o nowe rozwiązania m.in. pojawi się nowe podwozie i układ napędowy. Model ten będzie w stanie rozpędzić się do 100km/h w 3 sekundy a do 200km/h w 8,3 sekundy i przestanie się rozpędzać dopiero przy 330km/h.

McLaren Artura na Milano Motor Show 2021. Na licencji Creative Commons, zdjęcie: Saggittarius_A

Osiągi te będą możliwe dzięki nierozerwalnemu duetowi, który znajdziemy w tym samochodzie: trzylitrowemu V6 z dwoma turbosprężarkami o mocy 585KM i momencie obrotowym 585Nm oraz silnikowi elektrycznemu o mocy 95KM i momentem obrotowym na poziomie 225 Nm. Na samym silniku elektrycznym samochód będzie mógł wg producenta pokonać 50km. Nowa będzie również skrzynia biegów, w McLarenie Artura znajdziemy o jedno przełożenie więcej niż w dotychczasowych samochodach tej marki. Co ciekawe z konstrukcji samochodu wyeliminowano 25% kabli zastępując je łącznością bezprzewodową za pośrednictwem chmury wewnętrznej. Osobiście czuję, że przyszłość jest dziś!

Na podstawie grafik udostępnionych przez producenta wiadomo, że wnętrze będzie bardzo minimalistyczne, a na kierownicy nadal nie będą znajdowały się żadne przyciski, oznacza to że McLaren zostaje wierny swojej tradycji. Życzymy więc wszystkim, aby mieli część tej tradycji na swoim podjeździe.

Nowa droga Hyundaia w segmencie elektrycznych samochodów kompaktowych rozpocznie się właśnie od wypuszczenia tego modelu. To będzie symboliczny początek nowej drogi, bowiem Ioniq 5 stylistycznie bardzo mocno odnosi się do pierwszego modelu Hyundaia, który na rynku pojawił się niemal pół wieku temu. Wygląd piątki jest zgodny z obecnymi trendami – minimalistyczny i estetyczny.

Na rynek samochodów elektrycznych nie da się wejść tak po prostu, auta prezentowane na tym rynku muszą mieć w sobie coś, czego inni nie mają. Ioniq do swoich nowości zalicza światła Parametric Pixel, wyjątkowo skonstruowaną maskę zachodzącą na błotniki i znane już wszystkim wysuwane klamki. We wnętrzu znajdziemy dwa dwunastocalowe ekrany, jeden przeznaczony dla zegarów a drugi będzie wykorzystywany przez system multimedialny. Nie może też zabraknąć możliwości wyposażenia Ioniq’a w systemy bezpieczeństwa takich jak asystent pasa, inteligentny tempomat, system monitorowania uwagi kierowcy, kamer przestrzennych 360 czy asystent świateł drogowych.

Wersja Ioniq’a z najwyższym zasięgiem na jednym ładowaniu według producenta będzie w stanie pokonać nawet 480km a na kolejne kilometry nie trzeba będzie czekać długo. Dzięki zaimplementowaniu technologii szybkiego ładowania między wartością 10% a 80% poziomu naładowania nasz zegarek wskaże zaledwie 18 minut a jeśli do domu będziemy mieli tylko 100km to nie będziemy potrzebowali podłączać się do ładowarki na dłużej niż 5 minut! Ioniq do sprzedaży ma trafić w lecie 2021.

Fiat 500e to nowość w garażu włoskiego producenta, zupełnie nowa konstrukcja bez możliwości zamówienia z silnikiem innym niż elektryczny. Samochód wyglądem na pierwszy rzut oka nie odbiega znacznie od swojego poprzednika choć parametry nieco się zmieniły. Jest nieznacznie dłuższy i szerszy a także rozstaw osi zwiększył się o 2cm.

Bardziej znaczące różnice znajdziemy za to we wnętrzu, m.in. wyświetlacz o przekątnej nieco przekraczającej 10 cali do obsługi systemów multimedialnych, cyfrowe zegary i minimalistyczne wykończenie, a także bardzo ładną dwuramienną kierownicę.

W środku znajdziemy silnik o mocy 118KM z bardzo przyzwoitymi możliwościami. Prędkość stu kilometrów na godzinę osiągniemy w zaledwie 9 sekund od wciśnięcia pedału gazu, a jeśli nie zdejmiemy z niego nogi to osiągniemy prędkość maksymalną 150km/h.

Dzięki zastosowanej baterii 42kWh odległość między ładowarkami będzie mogła wynieść 320km co jest zupełnie akceptowalne dla samochodu, który w zamyśle ma jeździć głównie po miejskich drogach. A skoro będziemy korzystać z 500e w mieście to z całą pewnością ucieszy nas fakt, że będzie on wyposażony w technologię szybkiego ładowania.

Na wskaźnik poziomu naładowania baterii pokazujący 80% nie powinniśmy czekać dłużej niż 45 minut. Jeśli jednak nie mamy w garażu szybkiej ładowarki, a samochód możemy podłączyć, tylko tak jak odkurzacz to czas ładowania wyniesie już 14 godzin. Samochód ten ma duże szanse na rynkowy sukces, gdyż oferuje rozwiązania, którym raczej ciężko przypisać jakichś przeciwników. Zapewne nie każdy się w nim zakocha, ale nikt nie powinien narzekać.

Nowość w ofercie Dacii i to nowość nietuzinkowa bo ta część rynku w której budowało się samochody elektryczne przeznaczona była raczej dla marek premium. Tym razem jednak dotrze do odbiorców, którzy kierują się przy wyborze samochodu raczej względami ekonomiczno-użytkowymi. Spring ma pozostać wierny założeniom marki – być w funkcjonalny, prosty i szyty na miarę wielu portfeli. Stylistycznie samochód nawiązuje mocno do innych pozycji oferowanych przez markę, ucieka jednak od ociężałości i tradycjonalizmu, który można zauważyć w autach z silnikami spalinowymi tego producenta. Lekkie kształty doskonale wpisują się w nowoczesny nurt samochodów z silnikami elektrycznymi.

Korzystając z doświadczenia Renault w budowie samochodów elektrycznych, Dacia wydaje się być bardzo pewna w kwestiach sprzedaży tego modelu. Proponuje rozwiązanie zdecydowanie miejskie i przystępne dla użytkowników codziennych i obiecuje zasięg na jednym ładowaniu w okolicach 200km. Nieduże rozmiary samochodu (nieco ponad 3,7 metra długości) z całą pewnością pozwolą odnaleźć się Springowi w miejskim zgiełku i niedużych miejscach parkingowych oraz ciasnych uliczkach a całkiem pokaźny prześwit pozwoli zapomnieć o wysokości krawężników.

Nowy model Dacii ma trafić do sprzedaży już w tym roku, jednak czy na ulicach zobaczymy mnóstwo samochodów w tej ciekawej czarno-pomarańczowo-srebrnej kolorystyce zaproponowanej przez Dacie wciąż pozostaje zagadką choć rynek wydaje się być gotowy na funkcjonalnego elektryka w przystępnej cenie.

W tym roku w stajni mustangów Forda zawita nowość, w pełni elektryczny pięciomiejscowy SUV coupe – Mustang Mach-E. Samochód ten w kwestii wizualnej nie odbiega daleko od swoich poprzedników z silnikami spalinowymi. Długa maska i agresywna linie powodują szybsze bicie serca u każdego fana motoryzacji, sportowy elektryczny SUV ma 4,7m długości i waży dwie tony a w wersji z napędem na cztery koła prawie 100kg więcej. Wnętrze wykonane jest minimalistycznie, w centralnej części znajduje się bardzo duży pionowy tablet o przekątnej ekranu 15,5 cala. Napakowany wręcz nowymi technologiami mustang pozwoli nam na sterowanie systemem elektronicznym z poziomu smartfona a także za jego pośrednictwem będziemy mogli go otworzyć. Otwieranie może odbyć się również za pomocą kluczyka tradycyjnego lub z wykorzystaniem panelu na słupku B, trzeba będzie wpisać tam swoje hasło w postaci kombincaji cyfr. Typ nadwozia nowego Mustanga Mach-E zobowiązuje – i Mustang doskonale się z tych zobowiązań wywiązuje. Wnętrze jest bardzo przestronne i pomieści osoby o nawet postawnej budowie. Wygodne fotele z estetycznymi przeszyciami przykuwają uwagę i zapraszają by w środku zostać na dłużej. Dwa pojemne bagażniki pozwolą na rodzinny wypad za miasto bez ograniczeń w bagażach. Z przodu mamy do dyspozycji 100 litrów a za plecami pasażerów mamy do dyspozycji 402 litry pojemności, które możemy rozszerzyć do 1400 litrów po złożeniu oparć.

Mustang dostępny jest w dwóch wariantach; z napędem na tylną oś lub na cztery koła. W wersji tylnonapędowej otrzymamy silnik o mocy 269KM z akumulatorem 75kWh lub silnikiem generującym 294KM z akumulatorem 98kWh. W wersji z napędem na obie osie do wyboru mamy opcję 269 konną oraz 351 konną. W wersji najmocniejszej Mustang ma rozpędzać się do setki w 5.1 sekundy!